RSS
poniedziałek, 20 maja 2013

Już niedługo będzie 12, a ja do tej pory zdążyłam zjeść śniadanie. Kosmos, bo jest poniedziałek. Co się ze mną dzieje? Nie ogarniam. Niczego nie ogarniam. Nienawidzę tracić  kontroli...

 

Wczoraj dzień małych komunistów. Cały dzień z rodziną, aż do porzygu, jednak zaskoczyli mnie, nie było głupich, błahych kłótni, wrogich spojrzeń. Niestety w takim dniu wraca masa wspomnień, niestety złych. Miałam ochotę się zniknąć. Tak bardzo boli mnie to, co było i nadal jakoś trwa, w tyle mojej głowy. I chciałabym się odciąć, ale nie mogę. I wiem, że muszę z tym żyć, ba zbliżać się, bo przecież nie wypada się nie odezwać. Kurwa no! Tylko że mnie to rujnuje psychicznie. Ale kogo to obchodzi?

 

Tak długo zbierałam się na te notkę. W sumie nadal jestem niezebrana. Nevermind. Póki wspomnienia nie wyblakną.

9 maja 2013 - Lublin - LUXTORPEDA

Zdążyliśmy, tak na styk. Pierwsza piosenka i w pogo. Wystarczyło 10 sekund, żeby wpaść w panikę. Trzeba było mocniej wiązać te glany, do oporu. Jedna myśl: nie upaść, nie odłączyć się. Piosenka się skończyła, nie wiem kiedy zaczęła się kolejna i potem jeszcze jedna. Nie pamiętam tytułów, tak bardzo nieogarnięcie tego co się działo. W międzyczasie upadłam, raz, drugi. Dziękuję Ci za podniesienie, aniołku bez fejsa. Dziękuję Feta, że mnie podniosłaś, choć to takie łatwe nie było. Nie zdeptali mnie. Ale ja chyba kogoś zgniotłam, soraski!

- Nie wytrzymam...

- Dasz radę!

- Nie, słabo mi. Nie dam rady, nie dam rady...

Tak bardzo złość na siebie, że psuję koncert. Taki smutek. Ale trzeba go odegnać, jestem na Luxtorpedzie, ze wspaniałymi ludźmi! Wycofałam się z pogo. Stoję sama drę ryja razem z Licą, w tłumie szukam rudych włosów, znanych koszulek. Są, pogują, to dobrze. W końcu udało mi się zbliżyć. "Martwiliśmy się", wiem... przepraszam. Nici ze wspólnego pogo.

Koncert trwa dalej. Ja sama, trochę skaczę śpiewam, kiedy reszta poguje. Oni chwilami zmęczeni, nabierają powietrza. Cicha! Skąd Ty masz tyle energii? Fetko, to pogo było wyczerpujące, nie? Tak dobrze śpiewać razem i trzymać się za ręce. To nic, że myliłam tekst. Dziękuję, za to że mogłam tam być z wami.

 

 Na pierwszy rzut oka, nie widać, że Cie kocham!

 

 

"Jakbyśmy się rozdzielili, to spotykamy się przy wejściu."  Koniec koncertu, oczywiście Elvis:

 

 You were always on my mind...

 

Litza idzie, szkoda, że jesteśmy tak daleko barierek, jeszcze z nim nie przybiłam piątki. Nie zdążymy? Nie... To nic, i tak biegniemy, przepychamy się przez ludzi, jest, idzie, wyciągamy rękę. Nie, znów się nie udało... ominął nas obie. Widziałam, tylko przez chwilę jak przekazuje komuś swoją energię, taki wyjątkowy wyraz twarzy. Szkoda, że mnie jej nie przekazał. No ale gdzie Dżejkob z Cichą? No nic, kierujemy się do wyjścia, szczęśliwe. Nie musiałam pić, żeby czuć się przy was pijana. : )

Ludzie tłoczą się na Grubsona, udało się nam jakoś wyjść i czekamy. Dżejkooooob! Cichaa... Gdzie się podziewacie do cholery... Przejeżdża policja, niewzruszona na zaczepki radosnych, pijanych ludzi po koncercie Luxów. Olali też nasze "Dzieciaki atakujące policję..." Szkoda, że w tamtej chwili nie pamiętałam tekstu. Stoimy jak głupie, a znajomych twarzy nie widać. Decyzja - idziemy czekać pod samochód. Nie wiem jakim cudem, udało się. Po drodze sępienie papierosów, odpalanie ognia miłym ludziom, tak bardzo pijanym. Później kolejne sępienie na tico. Żebym to ja jeszcze umiała się zaciągać. (Ale dziś mi się śniło, że paliłam z Tobą tak dużo, że aż nam brakło fajek.)

Okey, jednak nikt nie zaginął na koncercie, można wracać do domu. Strasznie szybko zleciała droga, inaczej, w nocnym klimacie.

 

 ....uśmiechasz się blado i myślisz, że czas mija nas,

a jeśli mnie nie przytulisz, czas minie nas...

 

Jeszcze stare, tak bardzo chciałabym, żeby czas się zatrzymał. Później próby spania, szkoła i koniec. Aż trudno uwierzyć. Cieszę się, że mogłam być na Luxach w takim składzie. To nic, że mało pamiętam, mało widziałam, mało słyszałam. Liczą się chwile. Co dalej?

 

Jest dziwnie, by nie powiedzieć źle. Nie wiem jak, coraz mniej mi zależy na życiu, przyszłości. Za dużo lekcji opuszczam. Wszyscy są głusi, albo bezradni. A ja najbardziej kaleka na umyśle, tylko dlaczego...

 

 Hej hej jak nazywa się Twój Bóg
Na imię ma Zgiełk,
Przypadek czy Przepaść
Hej Twój Bóg
Dziwny twór o twarzach stu,
monstrum
Z cybernetycznego nieba

Za dużo się modlisz, dużo czytasz wierszy
Na środku drogi i nie na szczycie
Nigdy ostatni, nigdy pierwszy
Hej to chyba śni ci się życie


12:39, lifemystery
Link Komentarze (1) »
środa, 08 maja 2013

Będę marudzić. Boli mnie ręka po tej jebanej szczepionce, wszystko ok, gdyby nie koncert jutro i pogo. Trochę się boję. Siedzę od rana z okładem i chuja mi to pomaga... Nevermind.

***

Wczoraj było tak pięknie, dobrzy ludzie, uśmiech, dziwne rozmowy. Nie chciałam wyjeżdżać im dalej tym smutniej. Teraz jestem tu. I nie ogarniam, dlaczego tak smutno, kiedy jutro koncert. No ale nie byłabym sobą jakbym się do tego nie doprowadziła. Swoją drogą tak niewiele potrzeba, żeby spaść w takie ciemne smutne i samotne miejsce. Dziś już nie ma uśmiechu. Jestem żałosna.

 

Lepszy porządek czy lepszy chaos
Miłość na wieki czy tylko jedną noc
Odnaleźć sens w konsumpcji i swoje szczęście
Czy tylko głośno krzyczeć o jej bezsensie

Tak inni, tak inni, wszyscy jesteśmy inni
Tak inni, tak inni, już pozostanie tak

W życie po życiu uwierzyć Biblii
Czy brać, co dobre, z każdej religii
Mądrzy ci z doświadczeniem czy wykształceni
Jedni i drudzy wierzą w fortunę na loterii

Inni, tak inni, wszyscy jesteśmy inni
Tak inni, tak inni, już pozostanie tak

 

 

 

 

I nie mów mi teraz, że będzie lepiej,

w tej chwili - nie uwierzę.

 

16:38, lifemystery
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10